ikona telefonu 533 556 633

ikona koperty Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Czy bycie na szczycie zawsze oznacza prawdziwe szczęście?

 

Cześć wszystkim!

Kojarzysz etos „self made man” - „od zera do milionera”? To mit człowieka, który dzięki swoim zdolnościom, dzięki własnej ciężkiej pracy i ogromnemu wysiłkowi osiągnął prawdziwy sukces. I to nie tylko w kwestii finansowej. To człowiek, który wybił się, zdobył pozycję, ale… czy to człowiek który osiągnął także prawdziwe szczęście?

Wielu z nas było pochłoniętych przez samopomocowe książki i materiały przez długi czas. Moja praca nad sobą pokazała mi, że wiele z moich przekonań dotyczących samego siebie i życia w ogóle tak naprawdę ograniczały moje szczęście- a nie pomnażały go. Rzetelnie wypełniałem wszystkie zadania, które zalecał w swoich materiałach Anthony Robbins: wstawałem o 4 rano na jogging, przestrzegałem wojskowego harmonogramu dnia, pracowałem do upadłego myśląc, że wciąż powinienem robić więcej. Myślałem wtedy, że coś musi być ze mną mocno nie tak, skoro wszystko to, co osiągnąłem nie daje mi szczęścia… To dla mnie znaczyło, że muszę osiągnąć coś więcej, a potem z pewnością osiągnę jego pełnię. Więc teraz zapraszam ciebie do krytycznego przyjrzenia się samopomocowej filozofii, którą przyjąłeś - czy rzeczywiście pomaga czy tak naprawdę jest ciężarem, który cię ogranicza i oddala od poczucia dobrostanu? Możesz teraz sobie pomyśleć „ale hola hola, Adrian, jesteś przecież coachem i mówisz wiele o stawaniu sobie celów”. Jasne, one są bardzo istotne, jednak tu chodzi bardziej o twoje podejście do celów i do życia. I to, robi dużą różnicę. I dlatego, jak już zdążyłeś się zorientować, że nie jestem typowym coachem, staram się patrzeć na człowieka jako całość, a nie na człowieka jako listę zadań do wykonania.

Zadaj sam sobie pytanie: Kiedy nadejdzie ten moment, kiedy uznam, że to co mam jest wystarczające? Kiedy uznam, że JA JESTEM WYSTARCZAJĄCY (co dla wielu ludzi jest równoznaczne z tym, co zdobyli materialnie, a to dwie różne kwestie). Czy zrozumienie i przyznanie, że w istocie jesteś wystarczający, że to co robisz jest wystarczające i że twoje życie jest OK, jest w stanie powstrzymać cię od tego, czego nie chcesz w swoim życiu?

Czy wszystkie dokonania są napędzane z pozycji emocjonalnego żebraka, który zawsze musi zrobić a, b, c aby akceptować i kochać siebie, by akceptować swoje życie? LUB Twoja praca może być napędzana przez zupełnie inną motywację – chęć pomagania innym, chęć pozytywnego wpływania na świat lub po prostu może być kierowana ciekawością i pasją w jakieś dziedzinie.
Czy praca musi być drabiną, która prowadzi do cierpienia czy może być czymś w czym odnajdujesz wartość niezależnie od widocznych rezultatów właśnie dlatego, że doskonalisz swoje umiejętności, poszerzasz wiedzę lub robisz coś dla drugiego człowieka? Czy kiedy jesteś szczęśliwy, kiedy jesteś usatysfakcjonowany to jest ten moment kiedy spoczywasz na laurach i postanawiasz – teraz przestaję się już przejmować czymkolwiek i postaram się by dalej mieć dobre życie?

Zapraszam, rzuć mi wyzwanie. Te przekonania umierają powoli i boleśnie. Ale aby kiedykolwiek poczuć się spełnionym, szczęśliwym i zadowolonym z życia musimy je zabić. Poszukajmy razem sposobu jak to zrobić!

 

W celu zapewnienia maksymalnej wygody użytkowników przy korzystaniu z witryny ta strona stosuje pliki cookies.
Kliknij "Zgadzam się", aby ta informacja nie wyświetlała się więcej.